AgataAgata, Polish philologist

“What do you think about Kashpirovsky [the Soviet-era mystic healer]?", those were the first words I heard from my classmate after a summer break, and that’s how my greatest adventure in life started. The adventure with Jesus... (available in Polish only)

 

 


 

 

 

"Co myślisz o Kaszpirowskim?" - tymi słowami rozpoczęła się moja pierwsza po wakacjach rozmowa z koleżanką z klasy, a zarazem największa przygoda mojego życia. Przygoda z Jezusem. Rozmowa, która miała na celu wyśmianie poglądów i słów mojej rozmówczyni (uważałam ją za zacofaną), zakończyła się zaproszeniem do zboru. Do pójścia tam zachęciło mnie „coś”, co poczułam w słowach, gestach i postawie koleżanki. Nie wiedziałam co to jest, ale bardzo chciałam mieć to samo: spokój, łagodność, miłość.

 

Byłam osobą dumną z tradycji katolickiej, w jakiej wychowywała mnie i moje rodzeństwo mama. Chodziłam wraz z moją siostrą Justyną na spotkania Neokatechumenatu, których „autorska” liturgia została zatwierdzona przez Papieża. Chodziłam tam przez pięć lat - od chwili przystąpienia do Pierwszej Komunii aż do siódmej klasy. Elitarność tej wspólnoty budowała we mnie poczucie wyróżnienia i sprawiała, że czułam się lepsza niż inni. Razem z Justyną uczestniczyłyśmy w najróżniejszych świętach jako bielanki, starałyśmy się jak najczęściej spowiadać i przystępować do komunii; był czas, gdy chodziłyśmy do kościoła „rano, wieczór i w południe”.

 

A jednak kiedy usłyszałam o żywym Bogu i - co ważniejsze - zobaczyłam Jego działanie w życiu tej dziewczyny, postanowiłam zobaczyć to miejsce, gdzie Bóg może tak bardzo zmieniać ludzi.

 

Pierwsze nabożeństwo było dla mnie szokiem. Miałam wtedy 13 lat i nigdy w życiu nie widziałam ludzi modlących się tak gorąco, nie słyszałam pieśni śpiewanych tak pięknie, czułam się otoczona miłością. To mnie zauroczyło, zafascynowało i oszołomiło. Wróciłam do domu i pierwsze co powiedziałam do Justyny to „chcę to poznać!”. W kilka tygodni później przełamałam swój wstyd i wyszłam do przodu prosić o modlitwę. Chciałam przyjąć Jezusa do swojego serca, a jeden z braci poprowadził mnie w modlitwie. Wróciłam do domu z Jezusem, a kilka miesięcy później zostałam ochrzczona Duchem Świętym. Justyna miała niezły ubaw, bo przez jakiś czas wykonywałam za nią większość domowych obowiązków.

 

Jednak od chwili nawrócenia nastąpił totalny przewrót w mojej relacji z mamą. Kiedy po kilku tygodniach spostrzegła, że niechętnie idę z nią na wspólnotę, że nie chcę odmawiać cowieczornego różańca i nie modlę się „Zdrowaś Mario”, domyśliła się, że traci mnie dla katolicyzmu. Zaczęły się kłótnie. Ja postawiłam sprawę jasno - nie będę chodzić na msze, nie będę modlić się do Maryi. To sprawiło w moim domu rozłam. Mama zaczęła faworyzować Justynę. Justyna nie chciała chodzić ze mną do zboru, przyjęła postawę „nie denerwować mamy” i grzecznie chodziła na coniedzielne msze. Tylko czasami udawało mi się namówić ją do pójścia ze mną do zboru. Lecz Bóg działał i po pół roku ona również oddała swoje życie Jezusowi na jednej z ewangelizacji oraz została ochrzczona Duchem Świętym. To załamało moją mamę. Widziałam jak chwyta się różnych sposobów, by „uwolnić nas ze szponów szatańskich”. I nie powiem, była w tym bardzo twórcza.

 

Tymczasem Bóg uczył mnie cierpliwości i wyrozumiałości dla mojej mamy. Stawiałam z Jezusem pierwsze kroki na drodze wiary i muszę dodać, że było mi bardzo trudno. Nie byłam pełnoletnia i mama wykorzystywała to jak mogła. Długo nie wolno mi było chodzić na nabożeństwa - ukrywałam więc, gdzie idę. Do czasu osiągnięcia pełnoletności nie mogłam jeździć na obozy chrześcijańskie ani na wyjazdy młodzieżowe. Potem już tylko brak pieniędzy stanowił przeszkodę. Razem z Justyną wspierałyśmy się na różnych koloniach i zimowiskach, na które wysyłali nas rodzice. Bóg opiekował się nami. Dzięki doświadczeniom budowała się moja wiara, a dziś, gdy patrzę na to z perspektywy czasu, widzę, jak wiele się nauczyłam i jak Bóg zmienił mój charakter.

 

Oddałam Jezusowi całe moje życie. On przeprowadził mnie przez wiele doświadczeń, dał poznać Swoją moc w ciemnych dolinach mojego życia i najcięższych chwilach, gdy pragnęłam śmierci zamiast życia. Były dni, kiedy dotykał mnie w sposób szczególny i namacalny, dawał nadzieję przez wizje i sny. Uzdrawiał fizycznie, duchowo i psychicznie, gdy nie było obok mnie nikogo, do kogo mogłabym się zwrócić o pomoc. Czułam Jego obecność przy podejmowaniu życiowych decyzji, On był moją Drogą, kiedy nie widziałam wyjścia z koszmarnych sytuacji. Teraz wiem, że On mnie nigdy nie opuści i nie porzuci, bo doświadczyłam tego w moim życiu. Chcę kochać Go, chwalić Go i służyć Mu najlepiej jak potrafię, bo tylko On jest Jedynym Bogiem godnym uwielbienia, czci i miłości. Cieszę się, że mogę nazywać się Jego dzieckiem.

 

Weekly Schedule

WORSHIP SERVICES

Sundays, 10 am

 

PRAYER

Sundays, 9:30 am

 

KIDS' CHURCH

Sundays, 10 am - 12 pm

 

UPPER ROOM PRAYER

Mondays, 8 - 9 pm

 

SMALL GROUPS

Wednesdays - Thursdays, Saturdays

 

RE:FORMAT

Youth Meetings

Saturdays, 5 pm

Who is online?

We have 1 guest online