ElaEla, Accountant

I didn’t think I needed salvation since I’d always been a good girl, causing no problems, not hanging around with rebellious kids – I simply couldn’t see any problem with myself... (available in Polish only)

 

 


 

 

 

Historia mojego spotkania z Bogiem rozpoczyna się od moich dziadków. Moi dziadkowie pochodzili z rodzin katolickich – z jednej i z drugiej strony - ale mieszkając na wsiach jeszcze przed wojną, gdzie było duże przebudzenie, spotkali wędrownych kaznodziejów i usłyszeli Ewangelię. Wiem, że mój dziadek, ojciec mojej mamy, miał zawsze dużo pytań dotyczących Boga, ale nigdy nie uzyskał na nie odpowiedzi od księdza, który uważał, że chłopi nie muszą za dużo wiedzieć ani myśleć. A jego to nurtowało i właśnie taki wędrowny kaznodzieja odpowiedział na jego pytania i dziadek przeżył nowonarodzenie. Babcia, której się to bardzo nie podobało, próbowała go kiedyś przeklnąć gdy wrócił z nabożeństwa i modlitwy. Bóg jej w tym przeszkodził i jasno powiedział, że nie pozwala użyć jej takich złych słów, bo dziadek jest Jego dzieckiem - babcia straciła głos na kilka dni. Wśród takich historii wychowywałam się, wśród ludzi wierzących.

 

Przez kilka lat mieszkałam nad zborem, bo moi dziadkowie prowadzili też zbory. Jeden z dziadków prowadził Zbór w Świnoujściu, drugi dziadek, jak wrócili zza Buga, po wojnie otwierał zbory w okolicach Poznania. Wzrastałam w środowisku chrześcijańskim. Widziałam na co dzień moc Boga, uzdrowienia, nawrócenia - dla mnie to było takie naturalne. I nie tylko obserwowałam. Bóg dotykał również mnie, odpowiadał na moje modlitwy. Oczywiście chodziłam do Szkoły Niedzielnej, uczyłam się wierszyków, co teraz, po latach, doceniam. Nigdy nie miałam problemu z zaakceptowaniem, że Bóg istnieje, dla mnie Bóg zawsze był realny. Uczestniczyłam również w nabożeństwach ewangelizacyjnych, gdzie ludzie się nawracali. Spora grupa narkomanów nawróciła się w latach osiemdziesiątych w naszym zborze w Szczecinie, gdzie widziałam jak Bóg wyzwalał ich z grzechów i nałogów.

 

Widziałam tę moc Bożą, ale nigdy nie brałam tego do siebie. Wydawało mi się, że ja nie potrzebuję nawrócenia, bo ja byłam zawsze tym grzecznym dzieckiem, nie sprawiającym problemów, nie zadawałam się ze złym towarzystwem, nie miałam do siebie żadnych uwag. Bóg dotknął mnie na piątkowym - nawet nie niedzielnym ani ewangelizacyjnym – zwykłym nabożeństwie, gdy miałam około 13 lat. Pokazał mi, że moje serce wcale nie jest takie czyste, piękne i cudowne jak mi się wydaje, i że ja również potrzebuję Bożego oczyszczenia i Bożej obecności w swoim życiu, że ja również potrzebuję zbawienia. Wtedy zrozumiałam, że nie trzeba być strasznie wielkim grzesznikiem, bo każdy człowiek potrzebuje oczyszczenia z grzechów i przebaczenia. Przyjęłam Jezusa do swojego serca, przeprosiłam za grzechy i poprosiłam o Jego prowadzenie. Po jakimś czasie zapragnęłam wziąć chrzest, który przyjęłam w Morzu Bałtyckim w Świnoujściu, bo nie mieliśmy baptysterium.

 

Od tego czasu minęło ponad 25 lat i Bóg jest cały czas ze mną. Cały czas mnie dotyka i uczy. Życie przynosi ze sobą różne miłe i niemiłe sytuacje. Był czas, gdy nie zgadzałam się z Bożymi planami, gdy oddalałam się od Boga i myślałam, że tym razem On mnie już nie przyjmie. Jednak Bóg cały czas nas kocha, woła i nie rezygnuje – czego sama jestem najlepszym dowodem. „Gdyż jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła mnie odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, moim Panu” (Rzymian 8,38-39). Ten werset mi towarzyszy w każdej chwili życia.

 

Weekly Schedule

WORSHIP SERVICES

Sundays, 10 am

 

PRAYER

Sundays, 9:30 am

 

KIDS' CHURCH

Sundays, 10 am - 12 pm

 

UPPER ROOM PRAYER

Mondays, 8 - 9 pm

 

SMALL GROUPS

Wednesdays - Thursdays, Saturdays

 

RE:FORMAT

Youth Meetings

Saturdays, 5 pm

Who is online?

We have 1 guest online